listopada 06, 2020

Jakie są moje wartości? Jak się ma szycie do życia

Ostatnio sporo czasu poświęcam na edukowanie się w kwestiach budowania społeczności, blogowania i kursów online. Już jakiś czas temu zrozumiałam, że doba ma 24h, a nas szyjących jest za całkiem sporo i nie dam rady pomóc Wam stacjonarnie :) Moim celem i marzeniem jest, by szycie zagościło w każdym domu. Zgodnie z tradycją lat naszych babć, tylko na lepszym poziomie. Mam nadzieję, że dołączycie do tej wizji i wspólnie zmienimy oblicze szycia w Polsce.

Ale nie o tym chciałam Wam dzisiaj powiedzieć :) Biorąc udział w szkoleniach często natrafiam na pytanie: jakie są moje wartości? Bo przecież wokół nich buduje się grupę docelową. Długo nad tym myślałam i nie potrafiłam tego sprecyzować. 

Część z Was zna mnie osobiście i wiecie, że pojęcia minimalizmu, szafy kapsułowej i zero waste są mi bliskie. Lubię wiedzieć skąd pochodzą produkty, które kupuję i ograniczać zakupy na rzecz przedmiotów z odzysku czy naprawiania. Cenię klasykę, czarne ubrania i modę lat 50-tych. Uwielbiam czytać książki, grać w planszówki, fotografować i spacerować. Ale to nie te wartości i pasje są da mnie najważniejsze. 



Najważniejszą wartością jest dla mnie niezależność

Nie mam tutaj w planie mówić o feminizmie, bo definicja tego słowa została wielokrotnie zniekształcona i użyta do niewłaściwych celów. 

Jako 33 letnia singielka, chrześcijanka, prowadząca własny biznes w Polsce wiem, że bez możliwości pójścia swoją drogą moje życie wyglądało by zupełnie inaczej. Jestem wdzięczna mojej rodzinie, przyjaciołom i wszystkim kursantkom, które wierzyły, że zamiast pracować w korpo ( co nie jest niczym złym, po prostu nie dla mnie ) mogę im pomóc rozwinąć pasje i biznesy rękodzielnicze. Dziękuję, za wszystkie słowa wsparcia i zachęty. Jesteście najlepsi <3


Kolejną wartością, jeśli można to tak ująć, są inspirujący ludzie wokół mnie. Nie wyobrażam sobie dnia bez chwili na relację. To może być spotkanie na żywo z rodziną czy przyjaciółmi, rozmowa online z osobą, której nie widuję na co dzień, budowanie prywatnej relacji z Bogiem albo prowadzenie warsztatów z szycia i poznawanie moich kursantek. Każdy kontakt z osobą jest dla mnie ważny, inspirujący, rozwijający. Bardzo cenię wszystkie nasze rozmowy na zajęciach - nie tylko te o szyciu, ale te osobiste, dotyczące Waszych rodzin, codziennego dnia, pracy, czy poglądów. Uwielbiam to, że odbywają się w spokoju, z szacunkiem i nikt nikomu nie narzuca własnego zdania. Bardzo Wam za to dziękuję, bo właśnie te chwile pozwalają mi poszerzać horyzonty i kształtować charakter. 


Kolejną wartością jest dla mnie czas dla siebie, czas na rozwój. Bardzo cenię te momenty - z kawą, w modlitwie, z książką, na spacerze czy oczywiście przy szyciu. One pozwalają mi poznać siebie, zobaczyć co w duszy gra i jak dalej działać. Pozwalają w spokoju odetchnąć, naładować akumulatory, pobyć w ciszy, a także zebrać energię na dalszy rozwój. To właśnie wtedy zalewa mnie fala entuzjazmu na myśl o nowych przedsięwzięciach, produktach, czy nauce kolejnych rzeczy. To tutaj też uczę się odpuszczać rzeczy, które nie działają i szukać innej drogi. Tutaj uczę się nowych technik krawieckich, wynajduję perełki, z którymi mogę się z Wami dzielić i na nowo zapalam ogień do szycia :) Tutaj czytam Wasze słowa zachęty i szukam odpowiedzi na nasze szyciowe zmagania :)


I na koniec: możliwość popełniania błędów i nie bycia perfekcyjną. Jako choleryczka, całe życie w gorącej wodzie kąpana, łapałam się realizacji projektów na fali entuzjazmu, może i z planem, ale niezbyt realistycznym ;) Ważne było, żeby już, teraz wszystko zrobić i oczywiście zrobić perfekcyjnie! To chyba najgorsza mieszanka :D

Ten sposób działania przekładał się również na szycie. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie ono było dla mnie frustrujące!!! Nic nie wychodziło. Niby wiedziałam jak, a ciągle z czymś był problem. Ale zawzięłam się i stwierdziłam, że skoro inni dali radę to ja też! Krok po kroku, z Bożą pomocą uczyłam się cierpliwości, spokoju, opanowania, nie spieszenia się i oczywiście tego, by nie być perfekcjonistką. Teraz wiem, że szycia może nauczyć się każdy, co jest cudowne! Nie musisz mieć talentu, umiejętności manualnych, wyobrażenia przestrzennego, bo to wszystko przychodzi z czasem. Najważniejsze to podejść do tego ze spokojem i pozwolić sobie na błędy. Bo właśnie one pozwalają nam na rozwój, zarówno w życiu codziennym, jak i nauce nowych umiejętności. Wiem, że to trudne, zwłaszcza, kiedy zaczynasz naukę od nowa w dorosłym życiu, ale właśnie to jest fajne. Możesz wybrać czego chcesz się uczyć i pójść w tym swoją drogą. Znaleźć czas tylko dla siebie, zrelaksować się, mieć odskocznie od pracy czy po prostu zrobić coś "własnymi rencami" i co najfajniejsze: udowodnić sobie, że jeśli chcesz to dasz radę :) 


Jeśli więc te wartości są Ci bliskie i chcesz razem ze mną rozwijać się w szyciu i budować tę społeczność zapraszam Cię do grupy, którą stworzyłam na facebook'u oraz do obserwowania instagrama i fan page'a.  Ale proszę nie bądź tylko obserwatorem :) Róbmy to razem, razem sprawmy, by spokojne, radosne i rozwijające szycie zagościło w każdym domu :)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza